Happy Corner

Zbieramy magnesy na lodówkę z każdego odwiedzanego kraju, choć zdajemy sobie sprawę, że większość z nich jest „made in China”. Magnes z Gambii będzie miał dla nas szczególną wartość, bo to wytwór pracy lokalnego rzeźbiarza, który okazał się kimś więcej niż tylko sprzedawcą pamiątek.
– Cześć młoda paro. To mój sklep, a wszystko co w nim znajdziecie, zrobiłem własnoręcznie – rzekł na powitanie.
– Cześć. A masz magnes na lodówkę z napisem Gambia?
– Nie, ale jeśli dacie mi trochę czasu, to zrobię wam taki magnes, jaki tylko chcecie. Nazywam się Ali. Jak Ali Baba.
– Jestem Patryk a to Barbara.
– O, Santa Barbara, oglądałem. – nie wiemy, o co chodzi, ale w Gambii wszyscy kojarzą jakiś meksykański film o świętej Barbarze i często o nim wspominają, słysząc Basi imię.
Powiedzieliśmy Aliemu, że idziemy głaskać krokodyle i wrócimy do niego za jakiś czas.
Sklepik Aliego Saw „Happy Corner” zlokalizowany jest w Bakau, 100 metrów od wejścia na teren Kachikally Crocodile Pool, świętego miejsca dla Gambijczykow. Podobno  lokalne kobiety oblewają się wodą ze stawu, gdy nie mogą zajść w ciążę i 9 miesięcy później rodzą. Żyje tu około 100 krokodyli, które codziennie zjadają olbrzymie ilości ryb, dzięki czemu są tak rozleniwione, że można je dotykać bez ryzyka utraty ręki.
– Jak się macie? – spytał przewodnik po krokodylim królestwie, którym ku naszemu zdziwieniu okazał się poznany 2 dni wcześniej handlarz z Albert Marketu (ten sam który współczuł nam sytuacji politycznej w Polsce). Skoro facet zmienia pracę co dwa dni, spodziewamy się go jeszcze spotkać na plaży w roli sprzedawcy świeżo wyciskanych soków albo kelnera w restauracji. Mężczyzna klepnął mnie po plecach – chcesz popływać?
– Z krokodylami? Oszalałeś?!
– Żarcik przyjacielu – odpowiedział zgrywus.

20161219_150238
Pogłaskaliśmy więc najgrubszego z krokodyli i wróciliśmy do Aliego, który przygotował w tym czasie dla nas magnesy z napisem The Gambia. Choć szybko dobiliśmy targu z rzeźbiarzem, ten nie pozwolił nam łatwo  odejść. Zaproponował herbatę i poczęstował lokalnymi owocami.
– Jesteście piękną parą i super, że nie spędzacie wakacji, leżąc w hotelowym basenie. Tak nie poznalibyście prawdziwej Gambii. Zanim pójdziecie, chciałbym dać Wam prezent – stwierdził po kilkunastominutowej rozmowie.

screenshot_20161220-173251
Ali wyciągnął dłuto i kawałek drewna i na naszych oczach wyrzeźbił podarunek dla nas, stwierdzając w trakcie swojej pracy: – Biznes jest dobry, bo pozwala zarobić na życie, ale sprawianie radości innym ludziom jest cenniejsze.
Po skończonej pracy Ali nie chciał przyjąć od nas pieniędzy, tłumacząc, że to prezent: -Możecie za to powiedzieć o moim sklepie przyjaciołom w Polsce. Mogę wyrzeźbić, co tylko będą chcieli i zrobię to tanio, bo jestem jednocześnie producentem i sprzedawcą.

20161219_153722
No to mówimy: jeśli będziecie w Gambii, na pewno wybierzecie się do Bakau zobaczyć krokodyle. Nie zapomnijcie wtedy zapytać o Aliego Sow i jego „Happy Corner” (nie szukajcie szyldu – nazwa jest napisana na ścianie sklepu).

20161220_104242