Jak najłatwiej wejść na Rysy?

Dla wielu osób (dla nas też, a jakże!) zdobycie Rysów jest jak wyzwanie z kategorii „Muszę to zrobić przed śmiercią”. Jednakże dla części z nich jedyne skojarzenia z Tatrami związane są z kolejką na Kasprowy Wierch, wejściem na Giewont, „wyprawą” nad Morskie Oko i właśnie Rysami widzianymi przez lornetkę znad najpopularniejszego polskiego stawu. To ta grupa turystów, nieznających Tatr, popełnia najwięcej błędów. Ci, którzy powinny poprzestać na szkiełku i oku (tym Morskim rzecz jasna), decydują się zaatakować szczyt, co kończy się często dramatycznymi apelami o pomoc TOPR. Z kolei ci rozsądniejsi często wycofują się z realizacji marzenia w obawie przed nieznanym – najwyższy szczyt jawi im się w wyobraźni jako ten, który z pewnością jest też najtrudniejszym, a oni przecież nie mają doświadczenia. Jeśli więc jesteś w gronie tych, którzy chcieliby zdobyć Rysy, ale mają jakieś obawy, poniżej znajdziesz garść sugestii, jak się przygotować na wyprawę na najwyższy polski szczyt, w jakim okresie się wybrać, który szlak jest łatwiejszy, jak przebiega trasa, ile czasu zajmuje wejście oraz zejście, gdzie jeść i pić, a także spać. No i przede wszystkim ocenimy czy warto… 😉

Czy warto?

Zacznijmy od końca. Czy polecamy wejść na Rysy? To może niech zdjęcia stanowią najlepszą rekomendację:

Podoba się? Nam też. 🙂

Ok, to skoro już ustaliliśmy, że warto, przejdźmy do informacji praktycznych.

Rysy - widok na Morskie Oko

Jak się przygotować?

Wejście na Rysy to nie jest sport ekstremalny. Skoro są wytyczone szlaki turystyczne, można przyjąć, że każdy turysta przy większym lub mniejszym wysiłku zdobędzie górę. To może potrwać kilka godzin, przy słabej kondycji 2-3 godziny dłużej – ale się da. Tyle tylko że potem trzeba zejść, a na to już często brakuje sił. Rokrocznie polscy lub słowaccy ratownicy pomagają turystom, którzy przecenili swoje możliwości i pomimo osiągnięcia szczytu, nie byli w stanie wrócić do punktu wyjścia o  własnych siłach. Wtedy najprostszym rozwiązaniem wydaje się zejście do schroniska po stronie słowackiej. Byliśmy świadkami, jak młoda dziewczyna próbowała w Chacie pod Rysami (700 metrów od szczytu) wybłagać jakiś nocleg. Ceny jak w niezłym hotelu – 24 euro za noc za osobę. Nie skorzystała nie dlatego że za drogo (koszty raczej nie mają znaczenia przy skrajnym zmęczeniu). Problem jest innego kalibru – schronisko oferuje raptem 14 łóżek lub miejsce na podłodze (wtedy można nawet za 8 euro spać). O łóżka nawet nie ma co pytać w sezonie wakacyjnym – wszystkie są zarezerwowane z dużym wyprzedzeniem. O podłogę pytać wprawdzie nie trzeba, ale najczęściej ci najbardziej zmęczeni nie planowali noclegu w tym miejscu, więc nie mają ze sobą karimat i śpiworów. A schronisko nie wypożycza pościeli. Tak więc wspomniana dziewczyna musiała pogodzić się z tym, że do późnego wieczoru będzie trudzić się, schodząc i przeklinając zapewne pod nosem, że nie pomyślała o śpiworze…

My też nie wzięliśmy śpiworów, bo nie są potrzebne, gdy wiesz, że jesteś dobrze przygotowany fizycznie. Co mam na myśli? Sądząc po sobie i po ludziach mijanych na szlaku, wydaje się, że każdy kto systematycznie uprawia rekreacyjnie jakąś formę sportu wytrzymałościowego, da sobie radę. My biegamy 2-3 razy w tygodniu średnio po 6-8 kilometrów, ale w ostatnim miesiącu przed wyjściem w Tatry, dość często odpuszczaliśmy. Mimo to wysiłek czuliśmy w różnych mięśniach tylko przez 2-3 kolejne dni.

Jeśli więc biegasz, jeździsz na rowerze, chodzisz po górach (niekoniecznie Tatrach) lub uprawiasz cross fit – Rysy nie będą dla Ciebie przeszkodą. Jeśli jednak Twoja aktywność ogranicza się do szukania pilota od telewizora, polecamy co najmniej miesiąc przygotowań wytrzymałościowych z naciskiem na pracę nad nogami, a potem jakąś trasę górską na rozgrzewkę np. z połową różnicy wzniesień na Rysach. W celu zaplanowania takiej wycieczki idealnie sprawdza się http://mapa-turystyczna.pl/, na której można łatwo sprawdzić długość planowanego przejścia, sprawdzić deniwelację oraz przewidywany czas (zwykle pokrywa się z tabliczkami informacyjnymi na szlaku). Po przejściu łatwej trasy, sam oceń poziom zmęczenia, zastanawiając się, czy gdybyś miał przejść za chwilę tę samą trasę ponownie, dałbyś radę? Jeśli uznasz że tak, warto podjąć wyzwanie. Jeśli wiesz, że miałbyś z tym problem – nie szarżuj i nie nastawiaj się od razu na Rysy. Góra nie ucieknie i może poczekać miesiąc dłużej (albo nawet rok – będziesz miał motywację do pracy nad kondycją przed kolejnym sezonem).

Jaką trasę wybrać?

Rysy najłatwiej zdobyć od strony słowackiej. Najłatwiej, co nie oznacza, że jest to prosta trasa. Bo gdy różnica wzniesień na przestrzeni całego szlaku wynosi około 1500 metrów, można się spodziewać, że to nie będzie najlepszy pomysł dla miłośników niedzielnych spacerków przed obiadem. Tak czy inaczej, słowacki szlak na Rysy jest bez wątpienia wygodniejszy:

jest krótszy – ze Szczyrbskiego Jeziora 9 km i deniwelacja 1290 m, podczas gdy z Palenicy Białczańskiej 12,2 km przy różnicy wzniesień 1652m. Oba dystanse trzeba pomnożyć przez dwa, bo schodzi się z Rysów tą samą drogą.

DSC_1735

jest łatwiejszy – na Słowacji startujesz z wysokości ok. 1300 m a nie z 972 m. Poza tym szlak słowacki jest ubezpieczony łańcuchami dość symbolicznie na przestrzeni zaledwie kilkudziesięciu metrów na wysokości ok. 2000 m n.p.m. Polski wymaga znacznie dłuższej i żmudnej tułaczki w asyście żelaznych zabezpieczeń aż pod sam szczyt i wyeksponowanych przepaści.

łańcuchy na słowackim szlaku na Rysy

można po drodze odpocząć i uzupełnić płyny – idąc od strony polskiej, ostatnim „cywilizowanym” miejscem jest schronisko nad Morskim Okiem (1335 m n.p.m.). Tak, to prawda, że zachowanie niektórych turystów nie dowodzi o tej cywilizacji. A zatem doprecyzowując – schronisko nad najsłynniejszym polskim stawem to ostatnia możliwość zamówienia czegoś do jedzenia lub picia (boleśnie się o tym przekonałem kilka lat temu, gdy wchodząc na Rysy, zabrakło mi wody na wysokości około 2000 m, gdzie trudno już o jakieś źródełko). Po stronie słowackiej można natomiast zatrzymać się najpierw nad Popradzkim Jeziorem (1500 m), a następnie we wspomnianej wcześniej Chacie pod Rysami (2250 m), która jest najwyżej położonym schroniskiem w Tatrach.

Chata pod Rysami

można wypić pyszne słowackie piwko w drodze powrotnej – oczywiście jedno, nie więcej. 🙂 Nie polecamy pić za duża piwa, bo to ciemne z nalewaka w Chacie pod Rysami jest naprawdę mocne. Ponieważ smakuje wybornie, ja oczywiście wypiłem pewnie dodatkowe pół kufla Basi. W efekcie wsiadając 3,5 godziny później do samochodu, ku naszemu synchronicznemu zdziwieniu, wydmuchałem w alkomat 0,26 promila. Na taką okoliczność polecamy knajpkę koło parkingu w Szczyrbskim Jeziorze, gdzie można dobrze zjeść i poczekać aż stężenie tej niebezpiecznej substancji we krwi spadnie do zera (uważaj, bo na Słowacji należy mieć 0,0 promila a nie 0,2 jak w Polsce).

Kiedy się wybrać?

Skoro ustaliliśmy już, że mniejszym wyzwaniem, ale dającym równie dużą satysfakcję, jest zdobycie Rysów od strony słowackiej, przejdźmy do kwestii wyboru odpowiedniego terminu.

Przede wszystkim ogranicza nas kalendarz i przepisy – szlaki w Tatrach Wysokich na Słowacji są czynne od 16 czerwca do 31 października, co jednak po raczej nie stanowi problemu, bo jeśli nie chcesz zaliczyć zimowego wejścia na Rysy, raczej na pewno wybierzesz termin wakacyjny. W lipcu lub sierpniu naturalnie łatwiej też o dobrą pogodę i widoczność. Widok z Rysów jest naprawdę niesamowity, więc zdobycie szczytu podczas zamglenia pewnie daje podobną radość jak nurkowanie w Morzu Koralowym z zamkniętymi oczami. Satysfakcja na pewno będzie ogromna, ale niedosyt pozostanie.

Tak więc sprawdź prognozę pogody i zaplanuj wyjście na Rysy przy bezchmurnym niebie. Podobno przy dobrej pogodzie widać Kraków, ale zapomniałem o tej ciekawostce, będąc na szczycie, więc nie możemy potwierdzić tej rewelacji.

Jak długo trwa wyprawa?

Nam cała trasa zajęła ponad 9 godzin od 10:45 do 20:00 z uwzględnieniem przerw na zrobienie fotek, przystanków na podziwianie widoków (właściwie ta przerwa pokrywa się z tą przewidzianą na zdjęcia J), dłuższych odpoczynków w schroniskach (w tym pyszny gulasz w Chacie pod Rysami i wspomniane już piwko). Jeśli interesują Cię szczegóły, zapraszamy na naszą fotorelację z godzinami osiągania kolejnych celów (będzie wkrótce na stronie).

Trasa, którą pokonaliśmy według mapa-turystyczna.pl: http://mapa-turystyczna.pl/route/zfts.

Trasa, którą pokonaliśmy według aplikacji Endomondo (pauzowaliśmy na czas postojów):

Endomondo

Jak dojechać?

Dojazd do Szczyrbskiego Jezioro (sł. Strbske Pleso) nie jest skomplikowany i łatwo sprawdzić na maps.google.com. Jak już dojedziesz, nie ma sensu szukać bezpłatnego parkingu. Duży parking mieści się przy ulicy Szentiványho, a pozostawienie samochodu na cały dzień to koszt 5,5 €. Pewnie da się znaleźć bezpłatne miejsce parkingowe, ale raczej na drogach dojazdowych do Szczyrbskiego Jeziora, bo sama miejscowość jest bardzo nastawiona na turystów, czego dowodem jest właśnie parking, stanowiący ścisłe centrum, a wciśnięty między dworzec kolejowy i gąszcz dużych hoteli.

Strbske Pleso

Gdzie spać?

Jeśli nie jesteś akurat na wakacjach w Tatrach, a na zdobycie Rysów przeznaczasz weekend, polecamy skorzystać z co najmniej jednego noclegu. Oczywiście zależy skąd jedziesz, ale my zdecydowaliśmy wyjechać z domu wcześnie rano (dla nas było to około 7:00, bo zaspaliśmy godzinę), żeby dotrzeć przed 11:00 (chcieliśmy być o 10:00) do Szczyrbskiego Jeziora, natomiast woleliśmy nie wracać tego samego dnia, przewidując, że będziemy zmęczeni.

Praktycznie zawsze szukamy noclegów na http://booking.com. Wybraliśmy Penzión Jánošík Ždiar w miejscowości Zdziar niedaleko przejścia granicznego w Łysej Polanie. Za 30 € za 2 osoby mieliśmy fantastyczny nocleg – duży pokój z oddzielną kuchnią, łazienką i toaletą, pyszne śniadanie w cenie i bardzo przyjazny personel, którego znajomość polskiego skutecznie pozwalała nam zapomnieć, że wciąż przebywamy zagranicą.

Jedna myśl nt. „Jak najłatwiej wejść na Rysy?

Dodaj komentarz