Gambijska punktualność

Wtorek wieczorem. Wysiadamy z taksówki pod hotelem.
– Che, jeśli chcesz zarobić 400 dalasi za kurs na lotnisko, możesz po nas przyjechać w piątek o 8 wieczorem.
– W piątek o 8, wszystko jasne – odpowiedział przedsiębiorczy taksówkarz.
– Napiszemy Ci smsa z potwierdzeniem czy na pewno o 8, ale Ty też potwierdź, że na pewno będziesz.
– OK.

20161220_183329
Piątek, ostatni dzień naszych wakacji w Gambii. Wypoczywamy na plaży i rozłożeni na leżakach popijamy JelBrew, lokalne piwo. Rozleniwiony przypominam sobie, że mieliśmy potwierdzić Che, że chcemy, żeby nas zabrał na lotnisko.
Piszę więc smsa z pytaniem, czy może przyjechać po nas o 9 wieczorem.
Godzinę później ktoś idzie plażą w naszym kierunku. Im bliżej nas, tym bardziej wydaje nam się to niewiarygodne. Che? A co On tu robi?
– Cześć, znalazłem Was – stwierdził z wyraźną ulga. – Dostałem smsa i od razu przyjechałem.
– Ale jak nas znalazłeś? Ta plaża ciągnie się kilometrami, a poza tym skąd wiedziałeś, że tu jesteśmy?
– Z Waszego hotelu. Zapytałem o Was i ktoś z obsługi widział, że poszliście na plażę. Na plaży spytałem się kogoś, czy nie widział pary z Polski i wskazali mi tamtą dwójkę przy brzegu. Myślałem, że to wy ale to nie wy.
– To nie my – przyznałem mu rację.
– Dopiero barman z tej knajpy powiedział mi, że jest tu jeszcze jedna para z Polski. Wiecie, trudno było mi was rozpoznać, bo jak was odwoziłem parę dni temu, było już ciemno.
– Nie szkodzi. Ale nadal nie wiemy, po co tu przyjechałeś?
– No bo napisałeś smsa, więc rzuciłem wszystko i przyjechałem kolejny raz do  hotelu.
– Jak to kolejny raz?
– Byłem już od 6 rano pod Waszym hotelem.
– Ale jak to?!
– Chciałem być punktualnie, ale bałem się korków. Wy biali jesteście bardzo punktualni.
– Dlatego przyjechałeś 14 godzin wcześniej? – z niedowierzaniem zacząłem rozglądać się w poszukiwaniu ukrytej kamery.
– Powiedzieliście, że mam być o 8.
– Ale wieczorem!
– Wieczorem? Wieczoren to jest 20. Ósma to ósma. Dlatego przyjechałem wcześniej i spałem w samochodzie pod hotelem. Obudziła mnie siostra, gdy zadzwoniła do mnie około południa. Spojrzałem na zegarek w telefonie i stwierdziłem że was nie ma, więc pojechałem do domu na obiad.
– Ok, to zaczyna mieć sens. Ale nadal nie rozumiem, po co przyjechałeś teraz?
– Bo dostałem smsa.
– No ale ja napisałem, żebyś był o 21.
– Nie czytałem. Zobaczyłem, że jest wiadomość i nawet obiadu nie zjadłem do końca, tylko od razu wsiadłem do samochodu. Poza tym i tak nie mógłbym Ci odpisać, bo mam zepsuty telefon. Działa, ale smsów nie da się wysłać. Dzwoniłem, ale nie odebrałeś, więc postanowiłem was poszukać.
Spojrzałem na telefon. Faktycznie dwa połączenia nieodebrane. Umówiliśmy się więc z Che, że przyjedzie po nas o 21. Dla pewności powtórzyliśmy godzinę dwukrotnie.

20161223_133754
Che zjawił się w hotelu półtorej godziny przed czasem i z uśmiechem na ustach spytał:
– Patryk, Barbara? Jedziemy?

 

 

2 myśli nt. „Gambijska punktualność

Dodaj komentarz